Przejdź do głównej treści

Zapis na listę subskrybentów

Lista subskrypcyjna
Loading...

Czeski chłód towarzyszy: Dlaczego nie jesteśmy „braćmi” (i dlaczego to dobrze?)

Wchodzisz do nowej pracy w Pradze, Brnie czy Pilźnie. Jesteś uśmiechnięty, otwarty, gotowy na nowe przyjaźnie. Rzucasz żartem, proponujesz integrację, a w odpowiedzi dostajesz uprzejmy, ale chłodny dystans. Po tygodniu zaczynasz się zastanawiać: „Czy ja śmierdzę? Czy oni mnie nie lubią? A może to przez te zaszłości historyczne?”. Spokojnie. To nie Ty. To czeski system operacyjny, który po prostu ma inne ustawienia fabryczne niż nasz.

Mit „braci Słowian”

My, Polacy, mamy w sobie gen „ułańskiej fantazji” i emocjonalnego skracania dystansu. Potrafimy zaprzyjaźnić się w kolejce po kebab, a po dwóch piwach opowiadać nieznajomemu o rozwodzie rodziców. Czesi? Czesi patrzą na to z mieszanką fascynacji i przerażenia. Dla nich relacja z drugim człowiekiem to nie sprint, to maraton z przeszkodami, gdzie każda przeszkoda to kolejny poziom zaufania.

W Czechach nie ma czegoś takiego jak „bratanie się” na pokaz. To, co my bierzemy za chłód, jest w rzeczywistości szacunkiem do prywatności. Czech wychodzi z założenia, że Twoje życie to Twoja sprawa, a jego życie to jego sprawa. Nie będzie Cię zamęczać pytaniami o rodzinę, dopóki sam o niej nie wspomnisz. To specyficzny rodzaj wolności, do którego my, przyzwyczajeni do ciągłej oceny sąsiedzkiej, musimy się przyzwyczaić.

Vykání vs. Tykání: Barykada zaimków

Kluczem do zrozumienia tego chłodu jest język. W Polsce „Pan/Pani” bywa sztywne, ale w Czechach vykání to instytucja. To mur, który oddziela strefę publiczną od prywatnej. Możesz pracować z kimś biurko w biurko przez pięć lat i wciąż być na „Pan”. I co najważniejsze: nikomu to nie przeszkadza!

Dla Polaka to bariera. Dla Czecha to komfort. Przejście na „Ty” (tykání) to w Czechach rytuał niemal sakralny. Zazwyczaj proponuje to osoba starsza lub wyższa rangą (choć w nowoczesnych korporacjach to się zaciera). Jeśli spróbujesz skrócić ten dystans samowolnie, poczujesz, jak temperatura w pomieszczeniu spada o dziesięć stopni. Ten chłód to po prostu strażnik ich prywatności.

Cebulowa teoria relacji

Czeskie społeczeństwo można porównać do cebuli.

  • Warstwa zewnętrzna: twarda, sucha, czasem lekko szorstka. To jest to, co widzisz w urzędzie, w sklepie czy u sąsiada na początku.

  • Warstwa środkowa: to etap, w którym zaczynacie razem chodzić „na jedno”. Tutaj pojawiają się pierwsze żarty, sarkazm i wspólne narzekanie na politykę.

  • Rdzeń: to prawdziwa przyjaźń.

Dobra wiadomość jest taka: jak już przebijesz się przez te warstwy, czeska przyjaźń jest niesamowicie trwała. Czesi nie zmieniają przyjaciół jak rękawiczki. Jeśli Czech wpuści Cię do swojego „wewnętrznego kręgu”, zaprosi na chatę i zaproponuje tykání, oznacza to, że jesteś tam już na zawsze. To lojalność, której nie kupisz szerokim uśmiechem na powitanie.

Jak przetrwać „chłód” i nie zwariować?

  1. Nie bierz tego do siebie. To, że kelner nie szczerzy się do Ciebie jak w amerykańskim filmie, nie oznacza, że jest zły. On po prostu wykonuje swoją pracę, a nie szuka nowej rodziny.

  2. Obserwuj i czekaj. Daj im czas na „načtení” Twojej osoby. Czech musi sprawdzić, czy nie jesteś „potížista” (mąciwoda) i czy masz poczucie humoru (najlepiej autoironiczne).

  3. Szanuj ich dystans. Nie narzucaj się. Jeśli będziesz zbyt ekspansywny, Czech się wycofa jeszcze głębiej do swojej skorupy.

  4. Zainwestuj w sarkazm. Nic nie przełamuje czeskiego lodu lepiej niż dobry, czarny humor. Jeśli potrafisz śmiać się z samego siebie, jesteś na najlepszej drodze do ich serc.

Podsumowanie

Czeski chłód to nie jest brak empatii. To po prostu inna kultura bycia. Oni nie potrzebują „bratać się” z całym światem, bo mają swoje małe, sprawdzone kręgi zaufania. Dla nas, Polaków, może to być lekcja spokoju i tego, że nie każda cisza w windzie musi być wypełniona paplaniną. Kiedyś ten lód pęknie – a wtedy odkryjesz, że pod tą chłodną powłoką kryje się naród pełen ciepła, tylko po prostu nie lubią go marnować na każdego napotkanego przechodnia.